Słowo Boże – zmienia życie (świadectwo)

24
Lut

Słowo Boże – zmienia życie

(świadectwo)

 

    Do 1986r. moje życie nie różniło się od życia wielu moich rówieśników, po prostu żyłem jak każdy. Chciałem być akceptowany i lubiany, dlatego robiłem wszystko nie przebierając w środkach aby tak się stało. Nadużywałem alkoholu by przełamać bariery nieśmiałości i wszelkie kompleksy, a potem po tej „metamorfozie” stawałem się „duszą towarzystwa”. Uprawiałem sport by przez dokonane osiągnięcia, zyskać akceptacje, podziw i szacunek wśród moich znajomych. Miałem „wspaniałe” plany dla swego życia na przyszłość. Boga znałem tyko przez religijne obrzędy, a to dla mnie było mało interesujące i bardzo nudne. Ja chciałem żyć całą pełnią życia!

 

    I właśnie wtedy otrzymałem zaproszenie na film „Krzyż i Sztylet” do kina o dziwnej nazwie Kaplica Betlejem (było to miejsce spotkań jednego z kościołów Protestanckich – o czym nie wiedziałem). Film nie zrobił na mnie żadnego wrażenia i gdy miałem już wychodzić lekko zdegustowany, ktoś przez mikrofon powiedział „Podziękujmy Bogu za to co uczynił w USA wśród tych młodych ludzi” (film ten był oparty na autentycznym wydarzeniu). Usłyszałem i zobaczyłem ludzi modlących się w taki sposób jakiego nigdy dotąd nie widziałem, chociaż od urodzenia chodziłem do kościoła. Widziałem ludzi stojących, siedzących, klęczących z podniesionymi rękami do Boga i każdy z nich własnymi słowami dziękował Bogu, zrobiło się głośno jak w ulu. A ja stałem i patrzyłem z szeroko otwartymi oczami i ustami i pełen podziwu, myślałem „dla tych ludzi Bóg jest rzeczywisty, realny, ja też chciałbym Go znać tak jak oni.”

 

    Na najbliższym spotkaniu tego kościoła pojawiłem się i ja, pragnąc zobaczyć kim są ci ludzie i co robią, że ich życie z Bogiem jest tak realne. Usiadłem w środkowym rzędzie, (jak mnie uczono w wojsku by nie pchać się do przodu i nie zostawać w tyle, a będzie mi dobrze). Po zaśpiewaniu paru pieśni wyszedł pewien człowiek by nauczać z Pisma Świętego Słowa Bożego. Ja nie wiedziałem co to jest Pismo Święte bo nigdy go nie czytałem, a nawet nie miałem go w domu, myślałem że to jakaś duża i święta księga, którą mogą czytać tylko „święte” osoby, do których ja się nie zaliczałem. Nie wiele pamiętam z tego nauczania, bo zaraz na początku po przeczytaniu pierwszego wersetu Pisma Świętego z Ewangelii wg. Św. Jana rozdział 16 werset 7-11:

Lecz ja wam mówię prawdę: Lepiej dla was, żebym ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was. A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie; o grzechu, gdyż nie uwierzyli we mnie; o sprawiedliwości, gdyż odchodzę do Ojca i już mnie nie ujrzycie; o sądzie zaś, gdyż książę tego świata został osądzony.”

 

    Przestałem słuchać tego kaznodziei, a zacząłem rozmawiać z Bogiem mówiąc: ,,Nie wiem kim jesteś Duchu Święty bo nigdy Cię nie spotkałem, i nie wiem co to jest Pismo Święte bo nigdy tego nie miałem i nie czytałem, ale jeśli jesteś naprawdę i to co jest napisane o Tobie jest prawdą to przyjdź teraz do mnie i przekonaj mnie o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie.’’

 

    Nim ten kaznodzieja skończył mówić zacząłem odczuwać Bożą obecność. Poczułem jakby mnie ktoś objął i mocno przytulił do siebie, na całym ciele poczułem gorąc i niesamowitą miłość Boskiej osoby do mnie. Czułem to jak Bóg do mnie mówi „Kocham Cię bardzo” zacząłem płakać ze szczęścia jak małe dziecko, nie interesowało mnie co sobie myślą inni, liczyło się to co Bóg w tym momencie robił ze mną. Poczułem się w pełni zaakceptowany przez Niego, dokładnie takim jakim jestem. To na zawsze uzdrowiło moje życie z przeszłości i poczułem się w Bogu w pełni wartościową osobą.

 

    Na tym Bóg ze mną nie skończył, teraz zaczął zajmować się moją teraźniejszością. Zanurzony w Bożej miłości zacząłem odczuwać moją nieuczciwość względem Niego, pomyślałem: Bóg mnie tak bardzo kocha, a ja przez swoje złe postępowanie zasmucam i ranie tak wspaniałą osobę. Duch Święty zaczął przekonywać mnie o grzechu i rozprawił się z moją teraźniejszością. Pokazał mi że ja jako młody chłopak nadużywam alkoholu, używam wulgarnych słów zamiast „przecinków” i że moje myśli nie są czyste. Kiedy to zobaczyłem i uświadomiłem sobie jaki jestem nie w porządku wobec Boga (a przecież żyłem jak wszyscy), ten płacz szczęścia zamienił się w płacz smutku. Było mi bardzo przykro, przepraszałem Boga i prosiłem by dał mi siły, abym żył już inaczej.

 

    To spotkanie z Bogiem na zawsze odmieniło moje życie. Od tego dnia stałem się zupełnie innym człowiekiem, przestałem pić i mówić nieprzyzwoite słowa, a złe myśli zastąpiłem rozmyślaniem nad Słowem Bożym. Moi koledzy i rodzina nie mogli mnie poznać, Bóg uczynił ze mnie zupełnie nowego człowieka, ta zmiana trwa aż do dnia dzisiejszego.

W tym dniu pomyślałem sobie: ,,Skoro jeden werset tej dość grubej księgi odmienił całe moje życie, to ile jest tam jeszcze wspaniałych rzeczy, które mogą wpłynąć pozytywnie na mnie.” Jak najszybciej kupiłem sobie Pismo Święte i zacząłem je czytać wers po wersecie każdego dnia, a Bóg zaczął zmieniać po kolei wszystko co nie było zgodne z Jego planem co do mojego życia.

 

    Dziś po wielu latach wiem, że Bóg ze mną jeszcze nie skończył, ale za to wszystko co do tej pory zrobił osobiście dla mnie pragnę Mu przed całym światem powiedzieć „DZIĘKUJĘ CI BOŻE.”

 

Waldek